Wiewiórka, mama i córka

        Od wielu jesieni przed moim domem biega wiewiórka. Skacze między gałęziami drzew, drapie pazurkami ziemię, kuca na dwóch łapkach i kręci głową w prawo i lewo. Jej rudość zlewa się z morzem gnijących liści. Dziś też wybiegła na słoneczną plamę między cieniami drzew. Czy wiewiórki się uśmiechają?

Mama z córeczką idą ubrane w ciepłe kurtki, milczą. Za chwilę zatrzymają się w zdziwieniu, żeby popatrzeć na to rzadkie w mieście stworzenie. Będą się przyglądać wiewiórce, jej zwinnym ruchom, zaskakującym zwrotom akcji. Dziewczynka wyszepce „Patrz mamuś, wiewiórka”, a mama odpowie cichutko „Zatrzymajmy się na chwilę”. Może nawiążą kontakt wzrokowy. Zastygną obie na chwilę, przeżywając wspólnie ten moment, tworząc niepowtarzalny skarb dla ich relacji.” A pamiętasz mamo, jak szłyśmy od lekarza i nagle wyskoczyła na chodnik wiewiórka? Pamiętasz jak śmiesznie skakała, kręciła główką? A my tam byłyśmy razem i ona na nas patrzyła, fajnie było, co nie?” zapyta za jakiś czas dziewczynka, sięgając do skrzyni skrywającej chwile, które budują bliskość.

Mama z córeczką idą ubrane w ciepłe kurtki, milczą. Dziewczynka mówi „Patrz mamuś, wiewiórka”. Kobieta zatrzymuje się, wyciąga z torebki telefon. Włącza nagrywanie, robi krok wprzód, potem kilka w bok, podążając kamerą za ruchami wiewiórki. Dziewczynka początkowo trzyma się jej boku, potem staje na pieńku, podnosi patyk, skubie z niego korę. Kobieta wyłącza telefon. Dziewczynka podnosi ku niej wzrok skrzący się nadzieją. Mama manipuluje aparatem, po czym przesuwa się kilka kroków w lewo, oddalając się od córki. Przez kolejnych kilka minut podąża z włączoną kamerą za wiewiórką. Dziewczynka patrzy na matkę, jej kąciki ust kierują się delikatnie w dół, sylwetka lekko przygarbia.

Wiewiórka wskakuje na drzewo, znika z pola widzenia. Dziewczynka już wie, co jest ważne.

Przewijanie do góry