Zaduszki

Nadszedł czas, w którym myśli wielu z nas krążą wokół zmarłych, blisko tych, których już tu nie ma. Czasami bardzo ich nie ma. Mam wrażenie, że przez swoją śmierć, przez brak ich fizycznej obecności na tym świecie, czasem stają się uporczywie bardziej obecni w nas, w naszym życiu. Odarci z ludzkich przywar, objawiają się nam swojej najczystszej postaci. Gdy nie ma już ciała, pozostaje czysta istota, którą możemy nazwać duszą.

Jaką rolę zmarli pełnią w naszym życiu? Jaki wpływ mają na nie? Biorąc pod uwagę rozumienie ustawieniowe, transgeneracyjne, śmierć naszych przodków może przejawiać się w naszym życiu, może mieć na nie wpływ na różne sposoby.

Zdarza się, że ktoś, kto umarł, nie zostaje „wypuszczony” z tego świata przez żyjących, żyjący nie mają zgody na śmierć bliskiego. Wówczas z miłości do niego, z lojalności, niejako kładą się przy nim w tym grobie. „ Z miłości do Ciebie nie będę żyć, będę martwy tak jak ty”.  W codzienności może to oznaczać „życie w niepełnym wymiarze”, stany depresyjne, myśli samobójcze. Czasem ten stan odbija się na dzieciach osoby żyjącej, wówczas one mogą przejmować za dorosłego te stany, oczywiści z miłości do niego.

Są również sytuacje, gdy nie mamy informacji o tym, kto umarł. Może to być nienarodzone lub wcześnie zmarłe rodzeństwo danej osoby lub jego rodziców. Może to być również ofiara któregoś z przodków (dotyczy to często ofiar wojennych) lub zmarli towarzysze broni, czy inni, wobec których nasi bliscy byli lojalni. Wówczas objawy mogą być takie jak powyżej.

Co jest zatem w tym kontekście potrzebne, by żyć pełnią życia? Przede wszystkim uznanie, że ci, którzy umarli nie potrzebują, byśmy trzymali ich na siłę tu, przy ziemskim życiu. Naszym zadaniem jest pozwolić im spokojnie odejść i nieść ich pamięć w naszym życiu dobrymi czynami. Istotna jest pamięć o nich, świadomość, że mieli swoje miejsce na ziemi i swój udział w naszym życiu. I że to się skończyło.

Oni już zamknęli ten etap. A wciąż mamy szansę na kolejny wdech i wydech.

Przewiń do góry